Victor Ashe dla tv.rp.pl (fragment wywiadu)
Piotr Gillert: Witam wszystkich. Naszym gościem jest dziś ambasador USA w Polsce pan Victor Ashe.
Victor Ashe: Cieszę się, że mogę tu z państwem być.
Patrząc na sprawy z nieco szerszej perspektywy: przyjechał pan do Polski w lecie 2004 roku. Jak zmieniły się relacje polsko-amerykańskie od tamtej pory? Gdy pan przyjechał, dobiegała właśnie końca pierwsza kadencja prezydentury George’a W. Busha. Teraz mamy nowego prezydenta. Jak zmieniły się nasze dwustronne relacje.
To ciekawe pytanie. Gdy przyjechałem, sprawą numer jeden były wizy. Wciąż są ważne, choć nie wiem, czy aż tak bardzo jak wtedy. Oczywiście kwestia ta dotyczy wszystkich Polaków. Podczas tych pięciu lat, jakie tu spędziłem, widziałem czterech polskich premierów, pięciu ministrów spraw zagranicznych, czterech ministrów obrony narodowej, dwóch prezydentów i trzy różne parlamenty. To był bardzo ciekawy czas. Myślę jednak, że relacje polsko-amerykańskie, choć podlegają różnym wahaniom, stoją na dość solidnym fundamencie, są w całkiem dobrej kondycji. Nie mówię, że zawsze we wszystkim się zgadzamy, bo tak nie jest. Wciąż dyskutujemy o tarczy rakietowej, o relacjach wojskowych. Ale Stany Zjednoczone doceniają to, co Polska zrobiła w Iraku, co robi w Afganistanie jako uczestnik trudnej misji NATO. Stany Zjednoczone zdają sobie sprawę z tego, że Polska to niezwykle ważny sojusznik.
Mówiąc o nowej administracji, czy widzi pan różnicę w podejściu tej administracji do Polski i całego naszego regionu w porównaniu z poprzednim rządem amerykańskim?
Zawsze można znaleźć jakieś różnice w rozłożeniu tonów czy akcentów, ale zasadnicze ramy pozostają stałe i mocne. Spodziewam się, że gdy w październiku przybędzie do Warszawy nowy ambasador – ja kończę swoją służbę po pięciu bardzo udanych latach – można się spodziewać wizyt na wysokim szczeblu. Wiem, że administracja Obamy ceni sobie Polskę jako partnera.
Bardziej osobiste pytanie. Zbliża się pan do końca swojej misji. Jakie ma pan plany na przyszłość?
Mieszkam w Knoxville w stanie Tennessee, gdzie przez wiele lat byłem burmistrzem. To mój dom. Mam zamiar dalej tam mieszkać i działać na rzecz paru różnych spraw, przede wszystkim na rzecz ochrony środowiska, przestrzeni zielonych i zabytków. Interesuje mnie też rozwój samorządów. W Polsce odwiedziłem ponad 180 miast, miasteczek i gmin – zawsze spotykałem się z ich władzami i podziwiałem szybki rozwój samorządności od czasu upadku komunizmu.
Artykuł ukazał się na Rzeczpospolita Online27 sierpnia 2009 r.
| « poprzednia | następna » |
|---|
Najnowsze
- XI Forum Polityki Zagranicznej
- 2nd International Nuclear Energy Congress
- Łódź: transmisja wykładu dr Ryszarda Praszkiera
- "Polsko- Amerykańska współpraca oraz przyszłość NATO"
- Wykład: Kapitał społeczny w głebokich, pokojowych transformacjach społecznych na przykładzie polskiej podziemnej Solidarności i amerykańskiego Ruchu Praw Obywatelskich
- Trzeba odkrywać Amerykę
- Waszyngton a sprawa polska
- Polonia w Chicago już 121 raz świętowała na paradzie 3 maja
- Amerykańska Polonia walczy o zniesienie wiz
- Mała Polska w New Britain





